You are currently viewing Domniemanie Ojcostwa – Wszystko Co Musisz Wiedzieć

Domniemanie Ojcostwa – Wszystko Co Musisz Wiedzieć

Na pierwszym roku prawa każdemu studentowi wpycha się do głowy pewną łacińską paremię. Brzmi ona „mater semper certa est” to znaczy matka jest zawsze pewna. Niestety, podobnej paremii nie uczy się nas co do ojca. Ojciec nigdy nie jest pewny. Skąd więc wiadomo, kto jest ojcem dziecka? Owszem, można mówić że nieważne kto spłodził, ważne kto wychował ale jednak z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej będziemy się tego dowiadywać z testów na ojcostwo. Ale nie zawsze testy te są możliwe do przeprowadzenia, czy to ze względu na niechęć matki dziecka do pobierania materiału genetycznego czy też niechęć ojca do kontaktów z matką. Wtedy (choć w praktyce ma to miejsce w marginalnym odsetku sytuacji) zastosowanie znajdzie instytucja domniemania ojcostwa. Polega ona na tym, że pomimo braku jednoznacznych dowodów świadczących o tym, że ojcem jest dana osoba, osobę tą za ojca uznawać będziemy aż nie przedstawi on dowodów wskazujących na coś przeciwnego.

Podstawę tego domniemania znajdziemy w artykule 85 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego który w paragrafie 1 mówi że „Domniemywa się, że ojcem dziecka jest ten, kto obcował z matką dziecka nie dawniej niż w trzechsetnym, a nie później niż w sto osiemdziesiątym pierwszym dniu przed urodzeniem się dziecka, albo ten, kto był dawcą komórki rozrodczej w przypadku dziecka urodzonego w wyniku dawstwa partnerskiego w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji.”

Co więc musi się wydarzyć, abyśmy mogli z instytucji domniemania ojcostwa skorzystać? Na pierwszy rzut oka wydaje się to dosyć proste. Wystarczy że mężczyzna współżył z kobietą pomiędzy 300 a 181 dniem przed urodzeniem się dziecka.

Niby proste, ale tylko na pozór, bo istnieje jeszcze coś takiego jak małżeństwo, które potrafi pokomplikować sprawy niejednej osobie.  I wystarczy że dziecko urodzi się w trakcie trwania małżeństwa, albo na mniej niż 300 dni po rozwodzie lub separacji, i dziecko jest z automatu przypisywane mężowi. Trochę niesprawiedliwe, ale wystarczy że przed upływem 300 dni od ustania małżeństwa matka znów weźmie ślub, tym razem z innym mężczyzną, a dziecko urodzi się już z innym ojcem niż miało by bez tego małżeństwa

Co zaś jednak gdy kobieta współżyła nie z jednym, a z wieloma partnerami naraz? Jestem daleki od oceniania w jedną czy też drugą stronę poliamorii. O ile odbywa się ona za zgodą wszystkich zaangażowanych w nie osób, jak najbardziej jest to akceptowalne, co nie zmienia jednak faktu, iż potrafi pokomplikować kwestie prawne. Bo wyobraźmy sobie związek trzech osób. Jedna kobieta i dwóch mężczyzn, nazwijmy ich Asia, Darek i Marek. Asi bardzo zależy na tym by ojcem dziecka które jest w drodze był Darek, jako że posiada on lepsze obywatelstwo które dziecko po nim odziedziczy (o kwestiach prawa krwi i prawa ziemi innym razem). Jednak w tym samym czasie współżyła ona również z Arkiem. Jak więc dopilnować tego, by to Darek był ojcem a nie Arek bez przeprowadzania testów? Najczęściej w takich sytuacji zastosowanie znajduje artykuł 2 artykułu 85 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zgodnie z którym „Okoliczność, że matka w tym okresie obcowała także z innym mężczyzną, może być podstawą do obalenia domniemania tylko wtedy, gdy z okoliczności wynika, że ojcostwo innego mężczyzny jest bardziej prawdopodobne.” W tej sytuacji wystarczyłoby żeby Asia zabezpieczała się w stosunkach z Arkiem, a z Darkiem nie, i mamy domniemanie ojcostwa Darka, a dziecko ma zgodnie z wolą całej trójki rodziców lepsze obywatelstwo.

Żyjemy jednak w ciekawych czasach, i to co jeszcze kilka lat temu było nieosiągalne, dzisiaj staje się codziennością. Pary które nie mogły mieć dzieci, teraz, dzięki rozwojowi techniki i metodom wspomaganej prokreacji posiadać je już mogą. Co ważne, nie mówię (ani ja ani przepis) wyłącznie o invitro które jako pierwsze przy rozmowach na ten temat przychodzi do głowy, jako że za metodę taką zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności a dokładniej jej artykułem 9 wszystkie procedury medyczne, w których są wykorzystywane wcześniej pobrane komórki rozrodcze (nie tylko żeńskie). Niestety jednak mamy takie czasy, że to, że para się na dziecko zdecydowała, wcale nie znaczy że przed jego narodzinami się nie rozstanie. Często samo trwanie przez pary w niepłodności potrafi zniszczyć niejedno małżeństwo, i nawet sukces jakim jest poczęcie nie jest w stanie tego naprawić. I co wtedy? Zarówno w przypadku małżeństwa jak i gdy z małżeństwem nie mamy do czynienia, sytuacja będzie wyglądać dosyć podobnie. Ojcem będzie dawca nasienia pobranego w ramach dawstwa partnerskiego (tzn. nie obejmuje to dawców anonimowych, jak i również banków nasienia). Tak samo dzieje się w przypadku gdy dziecko urodziło się na mniej niż 300 dni od ustania małżeństwa. Domniemanie o którym mówiłem wcześniej nie dotyczy przypadku, gdy dziecko urodziło się w następstwie procedury medycznie wspomaganej prokreacji, na którą wyraził zgodę pierwszy mąż matki.

            Wszystko jednak jest do odkręcenia. Nawet jeśli Ty, czy twój partner, mąż, czy też były mąż uznany został za ojca mimo że ojcem nie jest, nie oznacza, że domniemania tego nie da się w żaden sposób obalić, jednak z uwagi na zawiłość tej materii jest to temat na całkiem inny artykuł, a do tego czasu po przeczytaniu tego artykułu powinieneś już wiedzieć, kiedy mamy do czynienia z domniemaniem ojcostwa. Powinieneś być też już w stanie domyśleć się kiedy zachowanie tego domniemania jest opłacalne a kiedy nie z perspektywy dziecka. Jeśli jednak sytuacja ta dotyczy bezpośrednio Ciebie lub osoby Ci najbliższej, i potrzebujesz by ktoś przeanalizował indywidualnie twoją sytuację i doradził ci co najlepiej jest z nią zrobić, czy to dla ciebie czy innej osoby, zapraszam do mnie. Razem przeanalizujemy twoją sytuację, i rozwiążemy twój problem w najlepszy możliwy dla ciebie sposób.

Apl. radc. Bartosz Czyszczoń 

twój ekspert z zakresu prawa rodzinnego

Mec. Bartosz Czyszczoń

Jestem prawnikiem i aplikantem radcowskim przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Rzeszowie. Na tle innych prawników wyróżnia mnie to, że jeśli do mnie trafisz, podejdę do Ciebie w sposób w pełni zindywidualizowany. Mogę sobie na to pozwolić, bo cały czas poszerzam moją wiedzę. Nie tylko prawniczą.